Praca, Zdrowie i Pieniadze

Sto lat temu tydzień pracy w zakładach przemysłowych w Europie i USA wynosił 60-70 godzin. Robotnicy pracowali po 10-12 godzin na dobę przez sześć dni w tygodniu, a niektórzy musieli stawiać się do pracy także w niedzielne przedpołudnia. Ten nieludzki system upadł w dużej mierze dzięki Amerykanom żydowskiego pochodzenia, którzy ze względu na tradycyjny szabas odmawiali fabrykantom pracy w soboty. Jednym z pierwszych, który uległ protestom i skrócił tydzień pracy do pięciu dni, był motoryzacyjny potentat Henry Ford. W fabrykach Forda wprowadzono po raz pierwszy zmianowy system pracy polegający na tym, że w ciągu doby wprowadzono trzy zmiany po osiem godzin każda, w ten sposób pracownicy pracowali po 8 godzin na dobę a nie 10-12 godzin. To nowatorskie na ówczesne czasy rozwiązanie okazało się być korzystne dla obu stron bo pomimo, że tydzień pracy został skrócony, to Ford nie tylko nie obciął pracownikom wynagrodzenia ale je podwyższył. Wprowadzone równolegle coraz nowocześnie maszyny, dały robotnikom możliwość wykonania w krótszym czasie większej ilości pojazdów niż poprzednio. Wzrosły zarobki i wzrosła też wydajność firmy, a Ford mógł się potem popisywać złotymi myślami w rodzaju: „Najważniejsza zasada przemysłowca to produkować jak najlepszy towar po jak najniższych kosztach, płacąc robotnikom tak dużo, jak to możliwe”.

Wtedy wydawało się, że pięciodniowy tydzień pracy to tylko etap przejściowy. W zakładach przemysłowych pojawiały się coraz bardziej zaawansowane urządzenia, rozkwitała motoryzacja i lotnictwo, uczeni opracowywali pierwsze układy elektroniczne.

Pojawiły się prognozy, że pod koniec XX-go wieku ludzkość będzie dysponowała tak zaawansowanymi maszynami, że człowiek nie będzie musiał poświęcać na pracę więcej niż 15 godzin tygodniowo - John Maynard Keynes rok 1930, słynny brytyjski ekonomista, twórca idei interwencjonizmu państwowego.

Postęp technologiczny, który nastąpił od tamtych czasów, rzeczywiście jest niewiarygodny. Niestety wraz z postępem technologicznym nie nastąpiła prognozowana obniżka czasu pracy a wręcz odwrotnie stopa bezrobocia w niektórych regionach osiąga dwucyfrowe wskaźniki.

Jak szacuje laureat Nobla z ekonomii Paul Krugman, rozwój technologii likwiduje na świecie około 10 mln tradycyjnych miejsc pracy co oczywiście dało pracodawcom możliwość obniżania kosztów osobowych.

Rewolucja technologiczna przyniosła też Spółkę z rewolucyjnymi metodami marketingowymi. Coraz bardziej sugestywne reklamy kreują nadkonsumpcję - byle szybciej i więcej. Dawniej szczytem marzeń przeciętnego człowieka zarówno w USA jak i Europie było radio, łazienka z bieżącą wodą i samochód a później telewizor. Dzisiaj standardem są dwa samochody w rodzinie, telewizory 3D, dziesiątki elektronicznych gadżetów i wczasy w ciepłych krajach. Mieszkańcy Zachodu aby mieć te dobra pracują od rana do wieczora żeby spłacić kredyty zaciągnięte na kupno tych dóbr a potem zaciągają następne kredyty aż w końcu wpadają w ten kołowrotek , że nie mają czasu aby razem z rodziną korzystać z tych dóbr. Praca na etacie dawała im poczucie bezpieczeństwa, że będą mogli spłacać swoje kredyty. Jak wynika z badań, nie są oni dziś ani o jotę szczęśliwsi niż ich dziadkowie.

Powstaje zatem pytanie dlaczego do dzisiaj panuje powszechnie przekonanie , że wykształcenie i praca na etacie daje poczucie bezpieczeństwa, chociaż jest to system, który ustanowiony został jeszcze przed Wielkim Kryzysem.

Zastanawiam się dlaczego cały system szkolnictwa w dalszym ciągu nastawiony jest na przygotowanie młodych ludzi do pracy na etacie, skoro i tak po skończeniu kosztownych studiów bardzo często nie ma dla nich pracy.

Kiedyś spotkałam młodego człowieka borykającego się z brakiem pieniędzy, skromne wynagrodzenie jakie otrzymywał jako stażysta wystarczało zaledwie na skromne utrzymanie a w perspektywie czekała go spłata kredytu studenckiego więc zapytałam - może chciałbyś popracować w MLM ? „a co to jest zapytał młody człowiek” , odpowiedziałam,  jest to nowoczesna forma sprzedaży towarów i usług „o nie to pewnie jakaś znowu piramida – ja się na to nie piszę”.

To smutne, bo gdyby uruchomić trochę wiedzy na ten temat mogła by to być dobra opcja na obniżenie wskaźnika bezrobocia.

Głównym powodem naszych kłopotów finansowych jest to, że w szkole nie nabywamy wiedzy o pieniądzach. Wynik tego jest taki, że ludzie uczą się pracować za pieniądze, ale nigdy nie uczą się jak zrobić, aby pieniądze pracowały dla nich.

 Robert Kiyosaki

PL | EN

Praca
Zdrowie
Pieniadze